poniedziałek, grudnia 10, 2018

Mózg - Robin Cook

Mózg - Robin Cook
Kolejny świetny thriller medyczny Robina Cooka!


Autor: Robin Cook
Tytuł: Mózg
Ilość stron:
272
Wydawnictwo: Rebis
Kategoria: thriller, thriller medyczny

Wbrew opiniom, jakie krążą po internecie jestem zdania, że ta książka jest prawdziwym dziełem. Zawiera w sobie nie tylko ciekawą, wciągającą fabułę, ale też jest w niej ogrom ciekawostek medycznych, autor, korzystając ze swojej wiedzy i doświadczeń z własnej praktyki medycznej przekazuje czytelnikowi wiele informacji. Szereg czytelników uznał to za minus książki, ponieważ jest to nużące dla osoby niezainteresowanej medycyną, ale HALO! To thriller medyczny! Musi się wiązać z medycyną! A poza tym fajna sprawa, przecież nigdy nie zaszkodzi zebrać parę nowych ciekawostek.

"Dwoje zdolnych lekarzy radiologów wkracza w świat ludzi, którzy dla osiągnięcia postępu w medycynie nie cofną się przed najbardziej niewyobrażalną zbrodnią.
Martin Philips, neuroradiolog z nowojorskiego Szpitala Klinicznego, testuje komputer, który może zrewolucjonizować diagnostykę medyczną. Urządzenie z obwodami sztucznej inteligencji doskonale wykrywa zmiany w mózgu. Wśród przebadanych klisz coraz częściej pojawia się niepokojący zespół objawów, a pacjentki, których dotyczy, znikają w tajemniczych okolicznościach.
Philips prowadzi prywatne śledztwo, myśląc, że odkrył metody rozpoznawania stwardnienia rozsianego. Tymczasem wpada na trop potwornych eksperymentów, których zamieszanych jest wiele osób, poczynając od personelu szpitala a na agentach rządowych kończąc."
-opis ze strony lubimyczytac.pl

Stwierdzam, że książka jest naprawdę ciekawa i wciągająca, szczególnie dla mnie, ponieważ jestem zainteresowana wszystkimi ciekawostkami związanym z medycyną i szeroko pojętą biologią, a także ciekawymi zagadkami kryminalnymi i nie tylko. Troszkę denerwuje mnie to, że przy wielu thrillerach medycznych w opiniach zawsze znajdują się odniesienia do tego, że autorzy za bardzo skupiają się na medycynie i niepotrzebnie tłumaczą trudne terminy lub używają ich bez wyjaśnienia oczekując od czytelnika wiedzy. Wydaje mi się, że ktoś kto zabiera się za czytanie książki związanej z dziedziną medycyny powinien być przygotowany na to, że może trafić na skomplikowane opisy reakcji zachodzących w ludzkim ciele i nie mieć żalu do autora za to, że ich nie rozumie.

Fabuła książki jest ciekawa, dobrze skonstruowana i wciągająca, ale moim zdaniem troszkę wolno się rozkręca. W powieści brakuje dynamiki, ale nie znaczy to, że jest ona zła. Jest dobra, a nawet bardzo dobra, ponieważ razem z głównym bohaterem powoli odkrywamy tajemnice nowoczesnego komputera, który może zrewolucjonizować medycynę. Powiedziałabym, że przez 90% książki spokojnie płyniemy, a dopiero na samym końcu zaczyna się dziać jakaś bardziej energiczna akcja.

Myślę, że z czystym sumieniem mogę polecić tę książkę każdemu, kto ma podobne zainteresowania do mnie i chce miło spędzić wolną chwilę. Mogę zagwarantować, że ciężko będzie się oderwać od "Mózgu" i ten czas nie będzie stracony, pomimo tego, że nie będą to, żadne emocjonujące przeżycia.

czwartek, grudnia 06, 2018

Zapłatą będzie śmierć - Inge Löhnig

Zapłatą będzie śmierć - Inge Löhnig
Kolejny świetny kryminał w tym miesiącu! Jestem bardzo zadowolona z tej książki, tym bardziej że doczytałam, że jest to pierwszy tom cyklu, więc mam nadzieję, że po krótkich poszukiwaniach będę mogła nadal śledzić losy Konstantina Dühnforta ☺




Autor: Inge Löhnig
Tytuł: Zapłatą będzie śmierć
Cykl: Konstantin Dühnfort
Ilość stron:
368
Wydawnictwo: Initium
Kategoria: thriller, sensacja, kryminał

Tym razem akcja dzieje się w Niemczech. Poznajemy Agnes, która po dramatycznych przejściach przeprowadza się do nowego domu w małej wiosce. Ma nadzieję powrócić do pracy w zawodzie i zacząć nowe życie. Już pierwszego dnia jej spokój w nowym miejscu zostaje naruszony, ponieważ zostaje wciągnięta w poszukiwania małego chłopca, który zaginął kilka godzin wcześniej.
Kolejną postacią, którą poznajemy jest komisarz Konstantin Dühnfort. To on prowadzi poszukiwania zaginionego malca. Pojawiają się pytania w jakim celu, ktoś porwał dziecko? Aby zaspokoić swe żądze? Dla okupu? Na te pytania Konstantin i jego ekipa muszą odpowiedzieć, zanim będzie za późno, aby zrobić cokolwiek.

" „Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć…” - List do Rzymian 6, 23

Kobieta, która pragnie zapomnieć. Mężczyzna czujący powołanie.
Dziecko, które ginie bez śladu. A to dopiero początek…
Komisarz Konstantin Dühnfort tropi sadystycznego mordercę, który grasuje po bawarskiej prowincji i z mroku dziejów wydobywa na światło dzienne kary inkwizycji. Mieszkańców wioski paraliżuje strach, bo wiedzą, że zabójca jest jednym z nich. Czy Dühnfort znajdzie go, zanim ponownie zaatakuje?"
-opis z tyłu okładki


"Zapłatą będzie śmierć" pochłonęłam w dwa dni i jestem absolutnie zakochana w stylu Inge Löhnig. Już dawno nie trafiłam na tak dobrą autorkę kryminałów. Nałogowo czytałam Alex Kava, Charlotte Link, Simona Becketta i jeszcze kilku autorów, ale od dłuższego czasu miałam ochotę na kogoś nowego. Każdy pisarz ma swój specyficzny styl i po jakimś czasie miałam wrażenie, że czytam ciągle tą samą książkę. Powieść pani Löhnig pozwoliła mi na nowo czerpać radość z czytania kryminału, poczuć ten dreszczyk emocji, niepewność i strach.

Zakochałam się w głównych bohaterach, komisarz Dühnhof i Agnes Gaudera to świetnie nakreślone postacie, a oprócz nich poznajemy jeszcze szereg innych mieszkańców miasteczka. Wszystko napisane jest z umiarem, więc nie ma tutaj żadnych zbędnych opisów i czytelnik nie musi się męczyć i zastanawiać, co z daną informacją począć.

Fabuła jest świetnie skonstruowana, napięcie rośnie z każdą kolejną stroną i nie pozwala się oderwać od czytania, chociażby na chwilę. Finał książki jest niezwykle zaskakujący. Osobiście miałam w głowie kilka możliwości zakończenia, ale autorka okazała się sprytniejsza i rozwiązała całą sprawę w zupełnie inny sposób, niż to przewidywałam.

W tej książce jest wszystko to, co lubię w kryminałach: powoli rosnące napięcie, skomplikowana zagadka, niezwykli bohaterowie, zaskakujące akcje i lekki wątek miłosny, który urozmaica całą historię.

Bardzo cieszy mnie to, że jest to pierwszy tom cyklu o komisarzu Konstantinie Dühnhof, bo z chęcią poznam jego dalsze losy. Teraz muszę zadbać jedynie o to, żeby "W białej ciszy", czyli druga część cyklu, znalazła się jak najszybciej na mojej półce ☺

wtorek, grudnia 04, 2018

Rany kamieni - Simon Beckett

Rany kamieni - Simon Beckett
Tym razem witam was książką jednego z moich ulubionych autorów. Uwielbiam Simona Becketta i jego serię z Davidem Hunterem, więc z tym tytułem wiązałam duże nadzieje. Poprzednie książki tego autora zrobiły na mnie duże wrażenie i wydaje mi się, że to przez nie trochę się zawiodłam czytając "Rany kamieni".




Autor: Simon Beckett
Tytuł: Rany kamieni
Ilość stron: 336
Wydawnictwo: Amber
Kategoria: thriller, sensacja, kryminał


Jeśli ktoś z was miał już styczność z Simonem Beckettem to pewnie zna serię o niesamowitym antropologu sądowym Davidzie Hunterze. Książki o nim są pełne anatomicznych opisów i ciekawostek związanych z zawodem antropologa. Nie brakuje też akcji przyprawiających o gęsią skórkę i zmuszających wyobraźnię do pracy na najwyższych obrotach.
Żałuję, że całą serię pochłonęłam jeszcze przed założeniem bloga, bo na pewno posty o niej byłyby jednymi z najlepszych na stronie. Od dawna planuję wrócić do tych książek, żeby odświeżyć pamięć i napisać recenzje, ale zawsze pojawi się jakaś nowość, która mnie zainteresuje i odkładam to na potem ☺ Mam nadzieję, że kiedyś mi się uda.

"Rany kamieni" nie należą do cyklu książek o Davidzie Hunterze, nawet nie mają związku z tematem antropologa sądowego, co było pierwszą rzeczą , która mnie zawiodła. Kolejną była głupota głównego bohatera, a raczej jego irytujące zachowanie w niektórych sytuacjach.

Akcja książki prowadzona jest dwutorowo, pierwszym z nich jest teraźniejszość, w której poznajemy głównego bohatera, który błąka się po francuskich odludziach zaopatrzony jedynie w plecak z podejrzaną zawartością. Po nieszczęśliwym wypadku trafia na farmę szczelnie odizolowaną od reszty świata. Na jakiś czas niestety musi tam pozostać i chcąc nie chcąc odkryć miejsce i jego tajemnice. 
Drugim wątkiem są wydarzenia z przeszłości, które poniekąd tłumaczą nam teraźniejszą sytuację bohatera.

Co mi się podobało?
Najbardziej podobało mi się chyba to, że wszystko w książce jest bardzo tajemnicze, przez co całość ma bardzo fajną atmosferę i czyta się z zapartym tchem. Zaniedbana, nieco przerażająca farma, podejrzana rodzina i dziwne zachowanie ludzi w pobliskim miasteczku przekładają się na to, że człowiek pochłania "Rany kamieni" w ekspresowym tempie, żeby jak najszybciej rozwiązać wszystkie zagadki.

Co mi się nie podobało?
Denerwowało mnie zachowanie głównego bohatera w niektórych sytuacjach. Jest on postacią, która ma swoje tajemnice i problemy, czytelnikowi niewiele o nim wiadomo i wydaje mi się, że o wiele lepiej są przedstawieni bohaterzy drugoplanowi. O nich możemy już powiedzieć coś więcej, są bardziej intrygujący, a główny bohater? Wypada przy nich dość słabo... Mam też wrażenie, że jakby sam ściąga na siebie kłopoty i nie korzysta z okazji, żeby je rozwiązać, albo się od nich odciąć. Wiem, że jeśli wykorzystałby taką okazję to książka skończyłaby się szybciej niż się zaczęła, ale tę kwestię autor mógł rozwiązać w jakiś inny sposób. Niesamowicie mnie to irytowało.

Książka jest dobra, przeczytałam ją w zaledwie jeden dzień, mogę o niej śmiało powiedzieć, że jest wciągająca i emocjonująca, ale w porównaniu do serii z Hunterem jest słaba. Jeśli nie znałabym innych książek Simona Becketta zachwalałabym "Rany kamieni", ale dzięki jego niesamowitej serii wiem, że stać go na więcej i ten tytuł jest na o wiele niższym poziomie.

Polecam każdemu wielbicielowi i miłośnikowi kryminałów i thrillerów, ale raczej nie osobom, które już znają Becketta. Książka jest świetna na rozpoczęcie przygody z tym autorem, ale osoby, które już ja zaczęły i znają jego styl mogą być zwyczajnie zawiedzione.

sobota, grudnia 01, 2018

Podsumowanie: listopad 2018

Podsumowanie: listopad 2018

Z pamiętnika Kingi:

Też macie czasem tak, że całe życie jest przeciwko Wam? Ja mam wrażenie, że moje próbuje przekazać mi, że ja i jazda na łyżwach to połączenie, które wywoła armagedon. Chyba od 3 lat, co roku na początku sezonu zimowego mówię sobie, że to będzie ten rok, kiedy w końcu nauczę się jeździć.
Za pierwszym razem niczego nie podejrzewałam, poszłam raz, pojeździłam godzinę i... i zachorowałam, przez co całe następne 2 tygodnie, podczas których miałam się uczyć przeleżałam w łóżku. Mieszkam w internacie, na wsi, więc na łyżwach mogłam jeździć tylko podczas ferii, które spędzałam w domu.
W kolejnym roku nie udało mi się pójść na lód ani razu, nie pamiętam z jakiego powodu, ale wiem, że byłam bardzo zawiedziona, więc wiązałam duże nadzieje z kolejną nadchodzącą zimą.
I teraz właśnie trwa ta zima, a ja? Siedzę w domu z kolanem w gipsie -,- Zwichnęłam kolano IDĄC!
Wydaje mi się, że bezpieczniej będzie nic nie planować na kolejne lata i zadowolić się jazdą na rolkach w sezonie letnim, widocznie łyżwy nie są dla mnie!

Koniec moich narzekań, przejdźmy do podsumowania. Nie mam za bardzo, o czym napisać, jeśli chodzi o listopad, bo strasznie się rozleniwiłam i nie przeczytałam prawie żadnej książki. Jedynie "Ciało obce", które zaczęłam już w październiku, więc, aż wstyd o nim mówić. Nie mam pojęcia czym to jest spowodowane, może zmianą pogody na bardziej ponurą, czy jakimś wypaleniem, brakiem motywacji, ale muszę się jak najszybciej pozbierać i zacząć pracować. Teraz mam wolny tydzień spowodowany moim nieszczęsnym kolanem i zamierzam go wykorzystać na pracę nad blogiem i sobą. Niedługo wystawienie ocen na semestr, więc o tym też będę musiała pomyśleć i poprawić, co trzeba. Przed sobą mam cały grudzień, w którym chciałabym pozakańczać wyzwania czytelnicze, których się podjęłam w roku 2018, więc trochę pracy mnie czeka.

A oto listopad w skrócie:

Ilość postów: 2
Wyświetlenia: 965
Komentarze: 1 (bez moich odpowiedzi)
Obserwatorzy: 87
Najczęściej wyświetlany wpis: Podsumowanie: październik 2018

Muszę mocno nad sobą popracować, żeby więcej się nie wstydzić wpisując wyniki w podsumowaniu ☺
Zabieram się do roboty od razu!

sobota, listopada 17, 2018

Ciało obce - Robin Cook

Ciało obce - Robin Cook
Robin Cook znowu zagościł na moim blogu! Miałam długą przerwę od pisania spowodowaną tym, że nie umiałam zmusić się do czytania i robienia czegokolwiek. Mam wrażenie, że wraz z jesienną aurą przyszła do mnie depresja spowodowana brakiem słońca ☺ Mogłabym spać i tylko spać... Niestety blog i szkoła wymagają ode mnie tego, żeby szybko się pozbierać i zacząć działać. W szkole niedługo wystawienie ocen, a na blogu podsumowanie książkowych wyzwań, które realizuję w tym roku. Czas zacząć działać!

Poniżej kolejny tom niesamowitej serii o lekarzach sądowych ☺


Autor: Robin Cook
Tytuł: Ciało obce
Cykl: Jack Stapleton/Laurie Montgomery
Ilość stron: 408
Wydawnictwo: Rebis
Gatunek: thriller medyczny

Dla zainteresowanych podaję drogę na skróty do poprzednich części:

CZĘŚĆ PIERWSZA - OŚLEPIENIE
CZĘŚĆ DRUGA - ZARAZA
CZĘŚĆ TRZECIA - CHROMOSOM 6
CZĘŚĆ CZWARTA - NOSICIEL
CZĘŚĆ PIĄTA - MARKER
CZĘŚĆ SZÓSTA - KRYZYS
CZĘŚĆ SIÓDMA - CZYNNIK KRYTYCZNY

W ósmej części mamy do czynienia z tematem turystyki medycznej. W temat wprowadza nas studentka medycyny, która niespodziewanie dowiaduje się o śmierci swojej babci. Staruszka wybrała się do Indii na zabieg, na który nie było jej stać w kraju. W szpitalu, w którym zmarła nastąpił kolejny podejrzany zgon, a po nim kolejne w innych placówkach. Studentka nabrała podejrzeń i poprosiła o pomoc swoją przyjaciółkę Laurie Montgomery, która w trybie natychmiastowym zjawia się na miejscu wraz z mężem.

Pomysł na historię został zrealizowany bardzo dobrze, umiejscowienie akcji w egzotycznych Indiach sprawiło, że książka jest bardziej atrakcyjna i interesująca.

Najbardziej jednak ucieszyło mnie to, co stało się z głównymi bohaterami serii. Jack Stapleton i Laurie Montgomery to moi ulubieńcy, więc niesamowicie ucieszyło mnie to, że autor w końcu postanowił zrobić coś z ich relacją. Wątek uczuciowy jest niezaprzeczalnie najbardziej udanym i moim ulubionym w tej części serii ☺

Copyright © 2016 Czytam, polecam... , Blogger