Będzie bolało - Adam Kay

czwartek, stycznia 31, 2019

Będzie bolało - Adam Kay

Tym razem recenzja świetnej książki, którą sprezentowała mi na święta przyjaciółka. Zbiór zabawnych historii i sytuacji połączonych z przemyśleniami byłego lekarza Adama Kaya to pozycja, która pozwala zrelaksować się po ciężkim dniu w pracy, czy szkole. Całość jest napisana w formie pamiętnika, dzięki czemu bardzo przyjemnie i szybko się czyta ☺




Autor: Adam Kay
Tytuł: Będzie bolało
Ilość stron: 312
Wydawnictwo: Insignis
Kategoria: biografia

"Witaj w świecie 97-godzinnych tygodni pracy. W świecie decyzji o życiu i śmierci. W świecie nieustannego tsunami płynów ustrojowych. W świecie, w którym zarabiasz dziennie mniej niż szpitalny parkometr. Pożegnaj się z przyjaciółmi i bliskimi związkami…

...witaj w świecie lekarza stażysty!

Spisana potajemnie po niekończących się dyżurach, bezsennych nocach i pracujących weekendach książka komika i byłego stażysty Adama Kaya to dotkliwie szczery opis czasu, który spędził na linii frontu brytyjskiej służby zdrowia. Na zmianę zabawne, przerażające i wzruszające zapiski omawiają wszystko, co chcieliście wiedzieć – i sporo rzeczy, o których wolelibyście nie wiedzieć – o życiu lekarzy na oddziale i poza nim.

Uwaga, lektura może pozostawić blizny!"
-opis z tyłu okładki

Bardzo spodobała mi się pamiętnikowa forma książki, moim zdaniem sprawiło to, że całość wydaje się bardziej autentyczna, a w połączeniu z humorystycznymi komentarzami autora bardzo przyjemnie się ją czyta i trudno się od niej oderwać.

Autor opisuje swoje przeżycia z okresu odkąd był stażystą, aż do momentu, w którym już jako starszy rezydent zrezygnował z zawodu lekarza. Przeczytamy tam o momentach, w których był szczęśliwy i które sprawiły, że czuł się bohaterem, a także o tych,  które przynosiły chwile zwątpienia, które finalnie zadecydowały o tym, że porzucił zawód, do którego tak długo się przygotowywał.

♣♣♣♣♣

Trochę trwało zanim udało mi się opublikować ten post, ponieważ jestem teraz na stażu i mieszkam w hotelu, w którym internet często zawodzi i nie da się pracować. Mam nadzieję, że chociaż w weekend będzie współpracował i pozwoli mi napisać recenzję świetnej książki Marie Jansen, która wczoraj skończyłam czytać ☺


Historia kotów - Madeline Swan

niedziela, stycznia 20, 2019

Historia kotów - Madeline Swan

Książka, która wpadła w moje ręce przypadkowo, ale, jako że jestem kociarą nie mogłam jej sobie odpuścić :) Zbiór wielu historii i ciekawostek oraz pięknych fotografii i ilustracji z kotami w roli głównej.



Autor: Madeline Swan
Tytuł: Historia kotów
Ilość stron: 320
Wydawnictwo: Znak Horyzont
Kategoria: literatura współczesna

"Jeśli myślisz, że kot kiedykolwiek został udomowiony to się mylisz!

Ikona popkultury, najpopularniejszy bohater Internetu, obiekt zbiorowej histerii – KOT. Teraz możesz poznać jego historię: od czasów boskiego kultu w starożytnym Egipcie, przez stosy średniowiecza, aż po powrót w chwale na współczesne salony.

Koty były zwiastunami nieszczęścia i pupilami czarownic. Z czarnych wyrabiano „lek” na ślepotę. Jeden został nawet oficjalnym kandydatem na prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Jedni je kochają, inni nienawidzą. Koty mają to gdzieś."
-opis z tyłu okładki

Kiedy zaczynałam czytać "Historię kotów" trochę się zawiodłam, bo spodziewałam się czegoś więcej. Opisy i historie są potraktowane bardzo powierzchniowo, więc żeby bardziej zgłębić dany temat trzeba skorzystać z innej literatury. Powiedziałabym raczej, że jest to książka, dzięki której dowiadujemy się o istnieniu pewnej rzeczy, ale żeby dowiedzieć się o niej więcej musimy sięgnąć gdzie indziej. Nie zmienia to jednak faktu, że dzięki "Historii kotów" odkryłam wiele ciekawostek, o których wcześniej  nie miałam pojęcia.

Trochę przerażała mnie budowa książki, bo przejścia z jednego tematu na drugi są naprawdę gwałtowne, więc zdarzyło mi się parę razy zgubić wątek. Pomimo tego, że całość jest podzielona na rozdziały mam wrażenie, że panuje w nich kompletny chaos. Poznajemy historię od czasów starożytnych, aż po dzisiaj, a przynajmniej tak sugerują nazwy rozdziałów, co w praktyce jednak wygląda zupełnie inaczej. Chaos, po prostu chaos...

Moim zdaniem też zagadnienia dotyczące starożytnego Egiptu są strasznie krótkie i wiem, że można by poświęcić im więcej miejsca i rozpisać się na ten temat naprawdę bardzo. Kiedyś interesowałam się starożytnym Egiptem, więc wiem, jak wiele informacji zostało pominiętych w książce.

Bardzo spodobała mi się okładka książki, jednak moim zdaniem kompletnie nie pasuje do jej zawartości. Odpowiada mi też wielkość liter, bo bez problemu umiałam czytać ze zdjętymi okularami, np. w momencie, w którym miałam nałożoną na twarz maseczkę.

Jak już wcześniej wspominałam jestem odrobinę zawiedziona tą pozycją, bo spodziewałam się czegoś innego, nie mniej jednak jest to dobra książka dla osób, które interesują się tematyką kotów i mają ochotę poznać parę ciekawostek. Dla osób, które pragną czegoś więcej poleciłabym poszukać bardziej fachowej literatury, bo tutaj duża część tematów jest jedynie wspomniana, bez wchodzenia w szczegóły.


Szepty zmarłych - Simon Beckett

piątek, stycznia 11, 2019

Szepty zmarłych - Simon Beckett

Kolejny wpis o książce z moim ulubionym bohaterem doktorem Davidem Hunterem! To zdecydowanie mój faworyt wśród postaci książkowych. Przystojny, inteligentny, tajemniczy...

O pierwszej części serii z jego udziałem mogliście przeczytać już w grudniu, a teraz z dumą prezentuję wam trzeci tom. Trzeci, bo tylko ten był akurat dostępny w bibliotece, ale nie martwcie się, przyjdzie kolej na wszystkie tytuły, które będziecie mogli znaleźć <TUTAJ>, ponieważ wszystkie posty z jednej serii zawsze umieszczam na osobnej stronie serii/sagi.




Autor: Simon Beckett
Tytuł: Szepty zmarłych
Cykl:
David Hunter
Ilość stron: 360
Wydawnictwo: Czarna Owca
Kategoria: kryminał, thriller

Z książkami o Davidzie Hunterze zetknęłam się już na początku gimnazjum, więc jakieś 6-7 lat temu i od tamtej pory jestem nimi zafascynowana. Uwielbiam głównego bohatera, który jest niesamowicie sympatycznym człowiekiem, wykształconym, inteligentnym i posiada otwarty umysł.

W tej części po dramatycznych przeżyciach, z których ledwo uszedł z życiem postanowił odpocząć i wrócić do ośrodka badawczego, w którym uczył się w czasach studenckich. Jak na Davida Hunetra, wybitnego antropologa sądowego przystało nie jest to byle jaki ośrodek, a Ośrodek Badań Antropologicznych, zwany potocznie Trupią Farmą. W tym momencie wspomnę tylko, że "Szepty zmarłych" to fikcja literacka, ale ten niezwykły ośrodek badawczy istnieje naprawdę i znajduje się w Tennessee. W tym miejscu David postanawia odzyskać spokój, pewność siebie i wewnętrzną równowagę przy małej pomocy dawnego przyjaciela Toma Liebermana.
Jego niezwykłe umiejętności i niezawodność sprawiają, że zostaje wciągnięty w śledztwo w sprawie okrutnego morderstwa. Jak to często w takich sytuacjach bywa, sprawy nabierają tempa, ślady i poszlaki się mnożą, niespodziewanie pojawiają się kolejne martwe ciała, a żaden element tej koszmarnej układanki do siebie nie pasuje. Doktor Hunter staje w obliczu ciężkiej zagadki, którą musi rozwiązać zanim sam stanie się ofiarą.

Podobnie jak w książkach Robina Cooka znajdziemy tutaj wiele ciekawostek, jednak z ta różnicą, że jest to antropologia sądowa, a nie szeroko pojęta medycyna. Osobiście jestem zainteresowana tą niezwykła dziedziną, ale myślę, że osoby, które niekoniecznie są jej pasjonatami też znajdą w tej książce atrakcyjne dla siebie wątki. Mamy tutaj bowiem do czynienia z śledztwem w sprawie wyrachowanego seryjnego zabójcy. Mylenie tropów, wyprzedanie śledczych o jeden krok i kontrola nad przebiegiem śledztwa to motyw często spotykany w tego typu książkach, jednak wcale nie oklepany i przewidywalny. Niespodziewane zwroty akcji i niezwykłe, efektowne zakończenie to tez jedne z walorów tego tytułu.

Nie sposób nie wspomnieć o drastycznych opisach rozkładających się ciał i miejsc występujących w historii. Nie chcę zdradzać za wiele na ten temat, żeby nie psuć efektu osobom, które być może zdecydują się przeczytać "Szepty zmarłych", ale muszę powiedzieć, że są to mocne, realistyczne opisy makabrycznych, mrożących krew w żyłach miejsc.

Kolejna niesamowita książka Simona Becketta o losach Davida Huntera do której przeczytania serdecznie zachęcam osoby lubiące opowieści trzymające w napięciu, ściskające za gardło, utrzymane na bardzo wysokim poziomie.

Był sobie pies - W. Bruce Cameron

środa, stycznia 09, 2019

Był sobie pies - W. Bruce Cameron

"Był sobie pies" to książka, z którą spędziłam jeden niesamowity dzień. Historia psiaka doprowadziła mnie do śmiechu, ale też i do łez. To piękna opowieść o rodzinie i miłości nieznającej granic.


Autor: W. Bruce Cameron
Tytuł: Był sobie pies
Ilość stron: 392
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Kategoria: literatura młodzieżowa

"Oto pełna głębokich uczuć i zdumiewająca opowieść o oddanym psie, który życiową misją czyni wpajanie swoim właścicielom znaczenia miłości i pogody ducha. To powołanie wypełnia na przestrzeni... kilku żyć.
Bailey jest zszokowany – po krótkim i smętnym życiu, jakiego doświadczył w postaci bezpańskiego kundla odradza się w ciele niesfornego szczeniaka. Kiedy trafia pod opiekę ośmiolatka Ethana, który kocha go całym sercem, odkrywa nowe oblicze – dobrego, poczciwego psiaka. Jednak życie u uwielbianej rodziny to nie koniec przygód Baileya. Ponownie odradza się w postaci kolejnego psa!
Był sobie pies to pokrzepiająca i pomysłowa historia. Doprowadza czytelnika do skrajnych emocji – jest jednocześnie uroczo zabawna i dotkliwie przejmująca.
Ta książka w piękny sposób pokazuje, że miłość nie zna granic oraz że nasi najbliżsi zawsze są przy nas. Najważniejsze przesłanie powieści głosi, że każda istota na ziemi urodziła się z misją.
WSZYSTKIE PSY IDĄ DO NIEBA... CHYBA ŻE MAJĄ NIEDOKOŃCZONE SPRAWY NA ZIEMI"
-opis ze strony wydawnictwa

Kiedy zaczynałam czytać byłam sceptycznie nastawiona do całości, ponieważ w momencie, w którym uświadomiłam sobie, że narratorem jest pies stwierdziłam, że jest to pewnie książka dla dzieci i nie mogę się po niej za wiele spodziewać. Rzeczywistość jednak okazała się inna i z każdą kolejną stroną coraz bardziej wciągałam się w historię sympatycznego psiaka. Jak już wiecie z opisu Bailey przedstawia nam swoje losy u kolejnych rodzin, do których trafia. To niezwykły pies, który ma na ziemi swoją misję i w każdym ze swoich żyć spisuje się świetnie we wpajaniu swoim właścicielom znaczenia miłości i pogody ducha. Robiąc to rozśmiesza czytelników do łez, co sprawia, że całość czyta się szybko i przyjemnie, a smutne momenty szybko przemijają i na twarzy czytającego pojawia się uśmiech wywołany kolejną zabawną sytuacją z książki. Osobiście, pomimo początkowego sceptycyzmu pochłonęłam całość w jeden dzień, co jest chyba najlepszym dowodem na to, że ten tytuł niewyobrażalnie wciąga.

Napisana lekkim i przystępnym językiem, pełna humoru i wzruszeń, w pełni oddaje psi sposób patrzenia na świat ludzi. To wyjątkowa pozycja, którą polecam każdemu zapalonemu czytelnikowi, bez względu na wiek, czy zainteresowania. Skoro nawet ja, zawzięta kociara jestem zafascynowana tą książką to może znaczyć jedynie tyle, że jest to mistrzostwo.

Wyzwania czytelnicze 2019

poniedziałek, stycznia 07, 2019

Wyzwania czytelnicze 2019


Hej!
Nadeszła pora na wpis o wyzwaniach, których podjęłam się w tym roku ☺ O tych, które realizowałam w 2018, mogliście przeczytać TUTAJ <klik>.

W zeszłym roku niektóre z tych, które wybrałam szły mi bardzo słabo, więc teraz postanowiłam z nich zrezygnować, jednak na ich miejsce znalazłam inne. Tych, które wyjątkowo mi się spodobały zamierzam podjąć się po raz kolejny, podnosząc poprzeczkę wyżej.

Na 2019 rok wybrałam sobie:

1. 52 książki w rok - minimalna ilość książek do przeczytania, średnio jedna na tydzień
Po raz kolejny. W 2018 udało mi się przeczytać 53 książki, z czego zrecenzować zdążyłam akurat wymagane 52.

2. Przeczytam tyle, ile mam wzrostu - polega na mierzeniu szerokości grzbietu książek
Mam 178 cm wzrostu i w 2018 roku przeczytałam tylko 128.1 cm. W 2019 zamierzam dobić do 178 cm.

3. 3650 stron - polega na przeczytaniu wyznaczonej liczby stron - 19 000 stron
W 2018 roku przeczytałam 18 845 stron, więc ponad 5 razy więcej, niż wymagało tego wyzwanie. W 2019 roku postanawiam przeczytać minimum 19 000 stron.

4. Powrót do dzieciństwa - polega a powrocie do książek z lat dziecięcych
To wyzwanie wybrałam na potrzeby mojego nowego blogowego pomysłu. Zamierzam zrecenzować książki, które lubiłam, kiedy byłam mniejsza, tak aby młodsze pokolenie czytelników tez mogło je poznać.

W tym roku zdecydowałam się tylko na te 4 wyzwania, w zeszłym było ich aż 7, ale 3 się nie powiodły i nie przypadły mi do gustu.
Na górze strony widnieje już sekcja z odnośnikami do stron, na których będę na bieżąco spisywać swoje postępy w poszczególnych wyzwaniach. Zachęcam do zaglądania tam, co jakiś czas ☺

A wy macie jakieś wyzwania na 2019 rok?

Zobacz również:

Copyright © Czytam, polecam... , Blogger