Był sobie pies - W. Bruce Cameron

środa, stycznia 09, 2019

Był sobie pies - W. Bruce Cameron

"Był sobie pies" to książka, z którą spędziłam jeden niesamowity dzień. Historia psiaka doprowadziła mnie do śmiechu, ale też i do łez. To piękna opowieść o rodzinie i miłości nieznającej granic.


Autor: W. Bruce Cameron
Tytuł: Był sobie pies
Ilość stron: 392
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Kategoria: literatura młodzieżowa

"Oto pełna głębokich uczuć i zdumiewająca opowieść o oddanym psie, który życiową misją czyni wpajanie swoim właścicielom znaczenia miłości i pogody ducha. To powołanie wypełnia na przestrzeni... kilku żyć.
Bailey jest zszokowany – po krótkim i smętnym życiu, jakiego doświadczył w postaci bezpańskiego kundla odradza się w ciele niesfornego szczeniaka. Kiedy trafia pod opiekę ośmiolatka Ethana, który kocha go całym sercem, odkrywa nowe oblicze – dobrego, poczciwego psiaka. Jednak życie u uwielbianej rodziny to nie koniec przygód Baileya. Ponownie odradza się w postaci kolejnego psa!
Był sobie pies to pokrzepiająca i pomysłowa historia. Doprowadza czytelnika do skrajnych emocji – jest jednocześnie uroczo zabawna i dotkliwie przejmująca.
Ta książka w piękny sposób pokazuje, że miłość nie zna granic oraz że nasi najbliżsi zawsze są przy nas. Najważniejsze przesłanie powieści głosi, że każda istota na ziemi urodziła się z misją.
WSZYSTKIE PSY IDĄ DO NIEBA... CHYBA ŻE MAJĄ NIEDOKOŃCZONE SPRAWY NA ZIEMI"
-opis ze strony wydawnictwa

Kiedy zaczynałam czytać byłam sceptycznie nastawiona do całości, ponieważ w momencie, w którym uświadomiłam sobie, że narratorem jest pies stwierdziłam, że jest to pewnie książka dla dzieci i nie mogę się po niej za wiele spodziewać. Rzeczywistość jednak okazała się inna i z każdą kolejną stroną coraz bardziej wciągałam się w historię sympatycznego psiaka. Jak już wiecie z opisu Bailey przedstawia nam swoje losy u kolejnych rodzin, do których trafia. To niezwykły pies, który ma na ziemi swoją misję i w każdym ze swoich żyć spisuje się świetnie we wpajaniu swoim właścicielom znaczenia miłości i pogody ducha. Robiąc to rozśmiesza czytelników do łez, co sprawia, że całość czyta się szybko i przyjemnie, a smutne momenty szybko przemijają i na twarzy czytającego pojawia się uśmiech wywołany kolejną zabawną sytuacją z książki. Osobiście, pomimo początkowego sceptycyzmu pochłonęłam całość w jeden dzień, co jest chyba najlepszym dowodem na to, że ten tytuł niewyobrażalnie wciąga.

Napisana lekkim i przystępnym językiem, pełna humoru i wzruszeń, w pełni oddaje psi sposób patrzenia na świat ludzi. To wyjątkowa pozycja, którą polecam każdemu zapalonemu czytelnikowi, bez względu na wiek, czy zainteresowania. Skoro nawet ja, zawzięta kociara jestem zafascynowana tą książką to może znaczyć jedynie tyle, że jest to mistrzostwo.

Wyzwania czytelnicze 2019

poniedziałek, stycznia 07, 2019

Wyzwania czytelnicze 2019


Hej!
Nadeszła pora na wpis o wyzwaniach, których podjęłam się w tym roku ☺ O tych, które realizowałam w 2018, mogliście przeczytać TUTAJ <klik>.

W zeszłym roku niektóre z tych, które wybrałam szły mi bardzo słabo, więc teraz postanowiłam z nich zrezygnować, jednak na ich miejsce znalazłam inne. Tych, które wyjątkowo mi się spodobały zamierzam podjąć się po raz kolejny, podnosząc poprzeczkę wyżej.

Na 2019 rok wybrałam sobie:

1. 52 książki w rok - minimalna ilość książek do przeczytania, średnio jedna na tydzień
Po raz kolejny. W 2018 udało mi się przeczytać 53 książki, z czego zrecenzować zdążyłam akurat wymagane 52.

2. Przeczytam tyle, ile mam wzrostu - polega na mierzeniu szerokości grzbietu książek
Mam 178 cm wzrostu i w 2018 roku przeczytałam tylko 128.1 cm. W 2019 zamierzam dobić do 178 cm.

3. 3650 stron - polega na przeczytaniu wyznaczonej liczby stron - 19 000 stron
W 2018 roku przeczytałam 18 845 stron, więc ponad 5 razy więcej, niż wymagało tego wyzwanie. W 2019 roku postanawiam przeczytać minimum 19 000 stron.

4. Powrót do dzieciństwa - polega a powrocie do książek z lat dziecięcych
To wyzwanie wybrałam na potrzeby mojego nowego blogowego pomysłu. Zamierzam zrecenzować książki, które lubiłam, kiedy byłam mniejsza, tak aby młodsze pokolenie czytelników tez mogło je poznać.

W tym roku zdecydowałam się tylko na te 4 wyzwania, w zeszłym było ich aż 7, ale 3 się nie powiodły i nie przypadły mi do gustu.
Na górze strony widnieje już sekcja z odnośnikami do stron, na których będę na bieżąco spisywać swoje postępy w poszczególnych wyzwaniach. Zachęcam do zaglądania tam, co jakiś czas ☺

A wy macie jakieś wyzwania na 2019 rok?

Podsumowanie: wyzwania czytelnicze 2018

sobota, stycznia 05, 2019

Podsumowanie: wyzwania czytelnicze 2018

Hejka!
Rok temu postanowiłam zmotywować się do czytania wzięciem udziału w kilku czytelniczych wyzwaniach, o czym mogliście przeczytać <TUTAJ>. Przez ostatnie 12 miesięcy skrupulatnie notowałam każdą książkę, którą mam za sobą i umieszczałam na blogu w sekcji "Wyzwania czytelnicze 2018".
Robiłam to głównie dla siebie, żeby widzieć postępy, jakie robię, ale na podstawie statystyk doszłam do wniosku, że zagląda tam ktoś więcej niż tylko ja, więc mam nadzieję, że moje działania zmotywowały też któregoś z moich czytelników do działania.


Jaki był cel moich wyzwań?
Wzięłam w nich udział głównie po to, żeby się zmotywować. Prawdą jest, że pisząc bloga o książkach muszę ich dużo czytać, ale zdarzają się okresy, w których po prostu mi się nie chce. Wtedy zaglądam na stronę i zaczynam odczuwać rosnące wyrzuty sumienia z powodu tego, że od kilku dni nie ma na niej nic nowego, a efektu dopełnia to, że czas nieustannie biegnie do przodu, a na mojej liście 52 książek przeczytanych w 2018 roku jest na razie 25... W moim przypadku to działa i od razu zabieram się do pracy nad sobą i swoją stroną ☺

Wyzwania, których podjęłam się w 2018 roku:

1. Wyzwanie, które najbardziej na mnie działało to zdecydowanie 52 książki w rok. W styczniu 2018 roku wyliczyłam sobie, że uda mi się je zrealizować w niecałe 9 miesięcy, ale nie wiedziałam wtedy, że w ciągu całego roku zaangażuję się w tak wiele rzeczy, które pochłoną znaczną część mojego czasu, jaki wcześniej przeznaczałam na czytanie. Końcówka roku była naprawdę stresująca, kiedy  już wiedziałam, że czas mnie goni, a mi nadal brakuje tych kilku tytułów.
Finalnie udało mi się przeczytać 53 książki, z czego tylko 52 ma swoje recenzje w 2018 roku, więc tylko te liczę do wyzwania.

Pełną listę 52 książek znajdziecie w linku poniżej lub w sekcji "Wyzwania czytelnicze 2018" na bocznym pasku ☺

52 książki w rok <klik>



2. Przeczytam tyle, ile mam wzrostu, w styczniu 2018 roku napisałam: "Myślę, że moje 178cm wzrostu idealnie zgra się z szybkością, z jaką pożeram książki."...
Szkoda tylko, że nie pomyślałam wtedy o tym, ile e-booków pochłonę w ciągu roku ☺
To jedno z tych wyzwań, które szło mi dość słabo, ponieważ zapisywałam i mierzyłam tylko papierowe książki, a przeczytałam też 8 e-booków, których nie miałam jak zmierzyć. Aby podwyższyć swój wynik postanowiłam wyliczyć, ile cm miałyby moje elektroniczne książki w formie papierowej. Zmierzyłam, że szerokość grzbietu powieści mającej 350 stron to około 2.5 cm i na podstawie tego wyliczyłam grubości moich e-booków ☺

Papierowe książki łącznie miały 110.7 cm. E-booki, które doliczyłam to:

1. Dziewczyna bez skóry (2.5 cm)
2. Anioł stróż (2.7 cm)
3. Jeden strzał (1.2 cm)
4. Zaraza (3 cm)
5. Oślepienie (2.7 cm)
6. Chromosom 6 (3.3 cm)
7. Mendel gdański (0.2 cm)
8. Czarna samica kruka (1.8 cm)

Mój wynik łącznie z powyższymi pozycjami to 128.1 cm. Zabrakło mi więc 49.9 cm do ukończenia wyzwania.

Pełna lista książek z pomiarami w linku poniżej lub na bocznym pasku.

Przeczytam tyle, ile mam wzrostu <klik>



3. Brakujące tytuły i 4. Brakujące nazwiska Myślałam, że w ciągu roku uda mi się zapełnić wszystkie wolne literki w spisie tytułów i spisie autorów, ale się myliłam. Wciąż jest kilka wolnych miejsc i nie wynika to z tego, że litery typu Ą,Ć,Ó i Ń są prawdziwym wyzwaniem, ponieważ mam już dla nich "kandydatów", ale po prostu nie umiem złowić tych książek w bibliotekach.

Postanowiłam nie robić osobnych stron dla tych wyzwań, ponieważ w spisie tytułów autorów doskonale widać, które literki są wolne.



5. Z półki to wyzwanie, które miało pomóc mi przeczytać książki, które zakupiłam przed 2018 i zostawiłam na pastwę losu na regale nie czytając ich. W tym momencie żałuję, że nie zrobiłam sobie listy takich tytułów, ponieważ w zawiązku z dwoma mam dylemat z kiedy pochodzą, jednak przeczytałam je wszystkie.

Lista w linku poniżej lub w pasku bocznym ☺

Z półki <klik>
6. Cztery pory roku to jest to wyzwanie, z którym szło mi najsłabiej. Było tylko kilka tytułów, które kojarzyłyby mi się jednoznacznie z jakąś porą, więc tylko tych kilka jest przypisane do danej pory. Najwięcej przeczytałam zimowych książek, natomiast żadna nie kojarzyła mi się z wiosną.

Lista w linku poniżej lub w pasku bocznym.

Cztery pory roku <klik>



7. 3650 stron to zdecydowanie moje ulubione wyzwanie!  Na początku ta liczba wydawała mi się ogromna, ale wraz z kolejnymi pochłanianymi przeze mnie książkami stawała się coraz bardziej śmieszna ☺ Mój wynik przekroczył cel kilkakrotnie, co ogromnie mnie cieszy.

Z planowanych 3650 stron przeczytałam w 2018 roku aż 18 845! To ponad 5 razy więcej!
W 2019 roku postanawiam powtórzyć to wyzwanie, jednak liczba, jaką wybieram to 19 000. Zobaczymy, jak mi pójdzie ☺

Pełna lista książek, wraz z ilością stron znajduje się w linku poniżej lub na pasku bocznym.

3650 stron <klik>


To już wszystkie wyzwania, jakich podjęłam się w 2018 roku, lista tych, jakie wybrałam na bieżący rok pojawi się niebawem i mam szczerą nadzieję, że wybierzecie jakieś, żeby realizować je razem ze mną ☺

Chwilowa poczytalność - Rose Connors

czwartek, stycznia 03, 2019

Chwilowa poczytalność - Rose Connors

Pierwsza recenzja w 2019 roku ☺ Książkę przeczytałam w grudniu i miałam nadzieję, że zdążę jeszcze o niej napisać, ale zabrakło mi czasu.

Miałam duże problemy z odnalezieniem zdjęcia polskiej okładki, więc postanowiłam ratować się okładką z angielskiej wersji książki. Ja swój egzemplarz posiadam w zbiorze Książki Wybrane Reader's Digest, więc a okładce mam 4 książki. Jest to skrócona wersja, jednak w związku z okładką informacje poniżej są podane do wersji anglojęzycznej. 


Autor: Rose Connors
Tytuł: Chwilowa poczytalność
Ilość stron: 336
Wydawnictwo: Piatkus Books
Kategoria: thriller, sensacja, kryminał

"Adwokat Marty Nickerson podejmuje beznadziejne na pozór wyzwanie. Będzie bronić człowieka, który z determinacją przyznaje się do winy. Co gorsza, zabójstwa dokonano na oczach policji i zostało ono zarejestrowane przez kamery telewizyjne. Sprawa wydaje się przegrana, lecz Marty nie zamierza się poddawać. Czy wbrew opinii prokuratora zdoła udowodnić chwilową niepoczytalność oskarżonego?" -opis ze strony lubimyczytac.pl

Opis książki mnie zaintrygował, narobiłam sobie nadziei na dobrą lekturę i trochę się zawiodłam. Lubię powieści, w których się dużo dzieje, a opisy rozpraw sądowych w "Chwilowej poczytalności" niemiłosiernie mnie nudziły. Powinnam się tego spodziewać, skoro książka jest o adwokacie, jednak liczyłam też na odrobinę akcji.

Akcja owszem występuje, ale w niewielu momentach i nie przysporzyła mi za wielu emocji. Oprócz wątku obrony człowieka, który uparcie przyznaje się do winy jest też kilka wątków pobocznych, które zainteresowały mnie o wiele bardziej, niż ten główny. Niestety akcja skupia się tylko na tym jednym i wątki poboczne nie są zbytnio rozwinięte.

Mimo wszystko czytając powieść miałam chwile, w których rozmyślałam nad losem Bucka Hammonda, którego broni Marty Nickerson. Proces dotyczy zabójstwa człowieka, który porwał, gwałcił i zabił małego synka Bucka. W jednaj z opinii na stronie lubimyczytac.pl znalazłam ładnie sformowaną myśl na temat książki:

"Powieść procesowa, pobudza do myślenia na temat granic ludzkiej wytrzymałości." -Agnieszka

Pozwolę sobie pożyczyć to zdanie, ponieważ moim zdaniem idealnie oddaje to, co czułam czytając "Chwilową poczytalność".  Z jednej strony widzimy zrozpaczonego ojca, który stracił ukochanego, małego synka, a z drugiej zabójcę, który z zimną krwią zastrzelił porywacza w obecności policji i kamer.

Podsumowując, książka nie przypadła mi do gustu, ale też nie przekartkowałam jej bezmyślnie, miałam momenty, w których musiałam się zastanowić, pomyśleć i sama ocenić sytuację bohaterów powieści, jednak nie wzięłabym jej ponownie do ręki. 

Podsumowanie: grudzień 2018

wtorek, stycznia 01, 2019

Podsumowanie: grudzień 2018


Witam w 2019 roku!
Nie wiem jak to wygląda u innych, ale ja jestem bardzo pozytywnie nastawiona na nadchodzące miesiące. Już w styczniu, a dokładnie 14 mam zaplanowany wyjazd na staż zawodowy w Opolu i spędzę tam cały miesiąc. Cieszę się nie tylko ze względu na możliwość zdobycia doświadczenia zawodowego i wypróbowania się jako architekt krajobrazu, ale tez dlatego, że przez całe 4 tygodnie nie będę mieć zajęć szkolnych, co zapewni mi wolne od prac domowych i obowiązków szkolnych popołudnia, które będę mogła poświęcić na blogowanie. Teraz moje szkolne dni są strasznie napięte i mam mało czasu na czytanie i pisanie tekstów.

Grudzień był dla mnie ciężkim miesiącem, ponieważ na początku męczyłam się jeszcze z gipsem na nodze, potem po powrocie do szkoły miałam masę zaległości, następnie zaangażowałam się w wykonywanie scenografii do jasełek szkolnych, dosłownie kilka dni przed występem, więc była to walka z czasem, a potem przyszły święta i zostałam kompletnie wciągnięta w wir świątecznych przygotowań w domu.

Mimo trudności udało mi się w grudniu napisać aż 8 tekstów, niewiele brakowało, a byłoby ich 9, ponieważ 30 grudnia skończyłam czytać "Chwilową poczytalność", jednak jej recenzję napisałam dopiero dziś, więc powstrzymam się od wliczania jej w wyzwania czytelnicze 2018 roku.

Wpis podsumowujący wszystkie wyzwania czytelnicze, jakich się podjęłam w 2018 roku pojawi się niebawem, ponieważ już zaczęłam go tworzyć, ale nie chcę jednego dnia wrzucać na stronę 3 postów ☺

Na mojej stronie na Facebooku pojawi się także krótki filmik prezentujący najlepsze okładki 2018, więc zachęcam do obserwowania strony.

Grudzień w skrócie:

Ilość postów:
8
Wyświetlenia: 1347
Komentarze: 5 (bez moich odpowiedzi)
Obserwatorzy: 87
Najczęściej wyświetlany wpis: Zapłatą będzie śmierć - Inge Lohnig


Bardzo cieszy mnie taka liczba wyświetleń, a jeszcze bardziej cieszą mnie statystyki z Facebooka, bo dają mi odczuć, że to, co tworzę jest chętnie czytane przez zainteresowane osoby.
Jeszcze kilka miesięcy temu byłoby mi przykro, że przy takiej ilości odwiedzin mam tak mało komentarzy na stronie, ale teraz się tym nie przejmuję, bo rekompensują mi to plusy na lubimyczytac.pl i polubienia w grupach na Facebooku. Można powiedzieć, że nie samymi komentarzami i polubieniami bloger żyje, ale miło jest, kiedy czytelnik pozostawi po sobie jakiś ślad. Dla mnie jest to znak, że to, co robię, robię dobrze i mam kontynuować. ☺

Na styczeń oprócz podsumowania wyzwań 2018 i wybrania wyzwań na bieżący rok nie planuję nic konkretnego. Na pewno pojawi się recenzja "Chwilowej poczytalności" Rose Connors, a co będzie później to już czas pokaże.

Miłego stycznia!

Zobacz również:

Copyright © Czytam, polecam... , Blogger