Robin Cook - Chromosom 6

niedziela, sierpnia 19, 2018

Robin Cook - Chromosom 6

Witam serdecznie kochani!
Mam nadzieję, że się na mnie nie gniewacie, ale już trzeci raz w tym miesiącu przychodzę do Was z recenzją książki Robina Cooka. Niesamowicie wciągnęłam się w serię z Jackiem Stapletonem i Laurie Montgomery. Jest po prostu mistrzowska!


Autor: Robin Cook
Tytuł: Chromosom 6
Cykl: Jack Stapleton/Laurie Montgomery
Ilość stron: 464
Wydawnictwo: Rebis
Gatunek: thriller medyczny

Mimo tego, że to nie mój dzień za cel obrałam sobie dokończenie książki i napisanie nowego tekstu. Może to tylko 464 strony, ale ostatnio ciągle jestem poza domem, bo polubiłam się z jazdą na rolkach i wykorzystuję każdy wieczór na wycieczki i kiedy wracam to już nie mam ochoty na nic. Jedynie przed snem chwilę poczytam, a potem padam bez sił.

Jeśli chodzi o książkę to jestem bardzo zadowolona z tego, że w tej części występują obaj moi ulubieni bohaterowie. Jack i Laurie są dla mnie gwarancją dobrej powieści i gdy występują razem mam pewność, że trzymam w rękach arcydzieło. W poprzednich postach bardziej rozpisałam się na temat każdej z tych postaci, więc serdecznie zapraszam do zapoznania się z nimi. Cała seria jest ze sobą powiązana, więc myślę, że dobrym pomysłem jest rozpoczęcie jej od pierwszej części, jednak mimo wszystko powiązania są na tyle luźne, że nie sprawi nikomu kłopotu rozpoczęcie jej od przypadkowej książki. Posty z wcześniejszymi częściami serii możecie przeczytać klikając w linki:

CZĘŚĆ PIERWSZA - OŚLEPIENIE
CZĘŚĆ DRUGA - ZARAZA

W części trzeciej pod tytułem "Chromosom 6" mamy do czynienia ze sprawą zniknięcia zwłok z miejskiej kostnicy, zmarłym był mężczyzna znany ze świata przestępczego, co wywołuje niemały szum w mediach. Sprawą zajmował się doktor Jack Stapleton, który razem z doktor Laurie Montgomery postanawia wyjaśnić, dlaczego komuś zależało na uniknięciu autopsji przestępcy. Śledztwo prowadzi ich przez zakład pogrzebowy, gabinet zamożnego internisty i jeszcze kilka innych miejsc, aż do...Gwinei Równikowej. Równocześnie z poznawaniem historii dziejącej się w Nowym Jorku, poznajemy wydarzenia, które mają miejsce w Gwinei, za sprawą Kevina, który zajmuje się tam badaniami naukowymi. Oba wątki początkowo mogą się wydawać ze sobą nie związane, jednak w kluczowym, zaskakującym momencie okazują się jedną, spójną całością.

Książka tak jak jej poprzednie części zrobiła na mnie ogromne wrażenie i zafundowała mi kilka pełnych emocji nocy, podczas których nie mogłam się oderwać od czytania. Cook świetnie zbudował napięcie w odpowiednich momentach powieści i postarał się o to, żeby czytelnik nie był niczego pewny aż do samego końca historii. W pewnym momencie autor wprowadził bohaterów w taką sytuację, że nie miałabym dla nich nadziei, gdyby nie to, że wiem,  że jestem na początku serii z ich udziałem. Na szczęście rozwiązał problem w ciekawy sposób, którego nie spodziewałabym się w jego książkach. 

Oczywiście thrillerowi autorstwa Cooka towarzyszył ogrom medycznych terminów i informacji, tym razem skupionych głównie na dziedzinie genetyki. Jak już wspominałam we wcześniejszych wpisach związanych z tym autorem jest to dla mnie dużym plusem i okazją do zapoznania się z ciekawymi zagadnieniami medycznymi. Uwielbiam takie ciekawostki, a Cook potrafi trudne zjawiska przedstawić w bardzo przystępny sposób, który nie powinien sprawić problemu osobom, które na co dzień nie mają związku z medycyną.  Przyznam się do tego, że w tej części nie było żadnych terminów, ani opisów zjawisk, które byłyby dla mnie nowością, ponieważ miałam już z nimi do czynienia w szkole na biologii, a czytanie o nich w książce, gdzie zostały opisane w praktyce było dla mnie miłym powtórzeniem wiadomości.

Kolejne dwie części tej serii czekają cierpliwie w kolejce na półce, a ja myślę, że sierpień będzie na blogu miesiącem Jacka Stapletona i Laurie Montgomery. Zastanawiałam się, czy nie zrobić jakiegoś przerywnika w postaci książki innego autora i gatunku, ale chwilowo jestem uzależniona od Cooka i moich ukochanych patologów sądowych. Nie wiem, co zrobię, kiedy przeczytam już ostatnią książkę z tej serii!

Co się u mnie zmieniło po roku blogowania?

czwartek, sierpnia 16, 2018

Co się u mnie zmieniło po roku blogowania?

Kiedy zakładałam tę stronę nie było to dla mnie zupełną nowością. Już kiedyś miałam jednego bloga, którego tematyką było wszelakie DIY i hand-made oraz okazjonalnie pojawiały się tam teksty bardziej życiowe, w których próbowałam motywować ludzi i pokazać im, że świat nie jest taki zły, jak się może wydawać, czasami wrzucałam też jakąś recenzję książki, filmu, coś o kosmetykach lub triki urodowe. Do dziś pamiętam ten zaciesz na mojej twarzy, kiedy zobaczyłam, że wpis "15 ciekawostek o rzęsach" ma ponad 1500 wyświetleń. Teraz mam tyle miesięcznie, a wtedy to był jeden dzień☺

Pomysł na bloga o książkach zrodził się wtedy, kiedy stałam po raz kolejny obok półki w bibliotece i zastanawiałam się, czy TO już miałam, bo wygląda znajomo, ale nie pamiętam, o czym jest. Pomyślałam sobie, że fajnie by było spisać te wszystkie książki, które już przeczytałam i nie mieć tego problemu w przyszłości. Kolejnym powodem mogło być to, że były wakacje, a ja pomimo tego, że pracowałam 9h dziennie i tak się nudziłam i chciałam wypełnić sobie wieczory czymś innym niż czytanie. W tamte wakacje i w poprzedzającym je roku szkolnym przeczytałam naprawdę mnóstwo książek i chyba to finalnie przekonało mnie do założenia bloga, bo przecież skoro tyle czytałam i potrafiłam równocześnie pracować i się uczyć to nigdy nie zabraknie mi materiału na teksty.

Teraz po roku mogę stwierdzić, że była to naprawdę dobra decyzja, ponieważ czytam o wiele więcej niż wtedy, a rok temu to też było naprawdę dużo. Rzadko mi się zdarza nie mieć o czym napisać, ale wiadomo, że każdemu zdarza się gorszy czas i może nie mieć siły i ochoty na nic. W takich momentach z pomocą przychodziły mi książkowe TAGi i zestawienia, które są moim zdaniem miłym urozmaiceniem na blogu. Najbardziej lubię tworzyć zestawienia i nawet w tej chwili mam zapisane na pendrive kilka, które spokojnie czekają na opublikowanie. Pierwszą rzeczą, która się zmieniła u mnie po roku blogowania będzie niezaprzeczalnie ilość czytanych książek z dużej na ogromną.

Pisanie i publikowanie postów, aby osiągnąć jak najlepsze wyniki pozwoliło mi popracować nad swoją sumiennością i systematycznością. Zdarzają mi się jeszcze jednodniowe poślizgi, ale tylko wtedy, kiedy jestem cały dzień na zewnątrz i wracam o tak późnej porze, że już nie mam siły na nic. Najbardziej lubię ten moment, gdy przy pisaniu podsumowania miesiąca widzę w kalendarzu wpisane posty w równiutkich odstępach, bez jakiś większych, kilkudniowych przerw. Niesamowicie mnie to motywuje ☺

Oczywiście systematyczne pisanie pomogło mi popracować nad swoją ortografią i interpunkcją. Z poprawną pisownią wyrazów nigdy nie miałam problemów, jeździłam nawet na konkursy ortograficzne, jednak zawsze odpadałam przez dużą ilość błędów interpunkcyjnych. Przez cały rok tylko kilka razy zdarzyło mi się pomylić w jakimś słówku, ale za to za każdym razem brakuje mi połowy przecinków w tekście. Na początku przy wrzucaniu tekstu do programu sprawdzającego miałam wszystko zaznaczone na pomarańczowo, a teraz są to tylko 1-2 zdania, więc mogę śmiało powiedzieć, że się poprawiłam.

Aby mój blog był różnorodny pod względem gatunków literackich, żeby każdy mógł na nim znaleźć coś dla siebie przestałam się ograniczać jedynie do kryminałów i thrillerów. To dzięki tej stronce przeczytałam swój pierwszy romans i poradnik ☺ Polubiłam też fantasy i literaturę faktu. Cieszę się, że udało mi się poszerzyć swoje książkowe horyzonty.

Zainteresowałam się też stronami, na których mogę promować swoje wpisy i stronę, dzięki którym poznałam naprawdę dużo ciekawych blogów, nie tylko książkowych, ale też urodowych i lifestylowych. Założyłam konto na lubimyczytać.pl, stronę na Facebooku, a kilka dni temu pomyślałam nawet o Instagramie, na którym będę dodawać zdjęcia swoich książek i piać krótkie teksty o nich.

Dzięki prowadzeniu bloga czytam więcej ilościowo i gatunkowo, piszę coraz lepsze teksty, poznaję innych wartościowych blogerów i przede wszystkim mam z tego ogromną ilość radości. Piszę, bo lubię i to jest coś, co pozwala mi się zrelaksować i odprężyć.

Oślepienie - Robin Cook

wtorek, sierpnia 14, 2018

Oślepienie - Robin Cook

Dzisiaj witam Was na moim blogu pierwszą częścią serii o Jacku Stapleton i Laurie Montgomery autorstwa Robina Cooka. Jeśli czytaliście wcześniejsze wpisy to już wiecie, że ostatnio zachwycałam się drugą częścią tej serii i byłam niesamowicie ucieszona, kiedy dowiedziałam się, że nie jest to pojedyncza książka, a cały cykl. Recenzję drugiej części znajdziecie tutaj: KLIK  Polecam z całego serduszka ♥


Autor: Robin Cook
Tytuł: Oślepienie
Cykl: Jack Stapleton/Laurie Montgomery
Ilość stron: 384
Wydawnictwo: Rebis
Gatunek: thriller medyczny

Nie wiem dlaczego, ale ciągle się mylę i zamiast Laurie Montgomery piszę i mówię Lucy Montgomery. Najprawdopodobniej to dlatego, że kiedyś czytałam książkę z bohaterką Lucy, jednak nie potrafię sobie takiej przypomnieć. Jeśli znacie jakąś Lucy Montgomery dajcie znać w komentarzu, bo męczy mnie to już od tygodnia ☺

W tej części główną bohaterką jest Laurie Montgomery i niestety nie ma ani słowa o Jacku Stapletonie. Szkoda, ale sama Laurie jest silną kobietą z bojowym nastawieniem, chwilami wrażliwą, jednak twardo dążącą do celu, a to należycie rekompensuje nam brak Jacka.

Książka porusza wątki wątki mafijne oraz te związane z narkotykami. Mamy tutaj też do czynienia z przeszczepami, przystojnymi okulistami, zazdrością, kwasem, medycznymi terminami, lekkimi wątkami romantycznymi i niesubordynacją w pracy. Te wszystkie elementy składają się w całkiem ciekawą historię, trzymającą w napięciu, lecz czasami strasznie przewidywalną. Uwielbiam książki tego autora, ale jeśli chodzi o ten tytuł to przewidywalność akcji obniża jego wartość. Na szczęście w książce jest więcej wątków, które wynagradzają czytelnikowi te gorsze akapity.

Sama postać głównej bohaterki była dla mnie ciekawa, samotna kobieta około trzydziestki, zajmująca się sekcjami zwłok, mieszkająca z kotem, dla której Zakład Medycyny Sądowej to drugi dom. Świadoma tego, że jej budżet jest ograniczony, a mieszkanie i wyżywienie kosztuje-umyślnie łamie zakazy szefa i ignoruje jego groźby o zwolnieniu z pracy. No po prostu głupota no... Oprócz tych momentów, w których wykazała się jedynie brakiem mózgu wydaje się całkiem sympatyczną i inteligentną panią doktor.

Tym, co cenię w książkach Cooka jest nagromadzenie ciekawostek i informacji związanych z medycyną. Jak już nieraz wspominałam uwielbiam takie książki, które oprócz satysfakcjonującej fabuły mają w sobie, chociaż odrobinę treści, które pozwala się nauczyć czytelnikowi czegoś nowego. Tym razem są to wiadomości z dziedziny okulistyki oraz standardowo w tej serii z dziedziny medycyny sądowej.

Kolejny plusem książki jest to, że wciąga niemiłosiernie i nie pozwala się oderwać, aż do ostatniej strony. Postacie mimo swych irytujących cech są wyraziste i dające się lubić, a intryga jest inteligentnie obmyślona. Standardowo przy tym typie książki mam za sobą kilka nieprzespanych nocy, bo koniecznie chciałam dotrzeć do końca.

Całość oceniam pozytywnie i myślę, że mimo tych kilku maleńkich wad "Oślepienie" jest książką wartą polecenia. Jest idealna na wakacyjny wieczór i jest wspaniałym wstępem do całej serii o Laurie Montgomery i Jacku Stapletonie (którego mimo wszystko wolę bardziej niż Laurie).

♣♣♣♣♣

W dzisiejszym wpisie chciałabym też wspomnieć o tym, że postanowiłam założyć osobnego Instagrama dla mojego bloga. Wcześniej znaczek u dołu posta przenosił Was na Instagram, na którym publikuję zdjęcia i treści związane z całym moim życiem, natomiast na koncie, które założyłam ostatnio będą tylko zdjęcia związane z blogiem i tematyką okołoksiążkową.
Jest już pierwsze zdjęcie, więc zapraszam serdeczne do oglądania oraz obserwowania ☺

Najlepsze teksty w pierwszym roku bloga

sobota, sierpnia 11, 2018

Najlepsze teksty w pierwszym roku bloga



W podsumowaniu pierwszego roku istnienia bloga, które znajdziecie tutaj pisałam o trzech postach, które były najchętniej przez Was czytane. Bardzo się cieszę, że w tamtym zestawieniu znalazł się wpis o czytniku e-booków, ponieważ spędziłam nad nim naprawdę dużo czasu i przymierzałam się do niego kilka razy.

Dzisiaj postanowiłam wyróżnić kilka wpisów, które moim zdaniem poruszają szczególne tematy i są dla mnie ważne, niektóre ze względu na swoją treść, a inne ze względu na okoliczności powstania. Wybrałam cztery recenzje, zapraszam do zapoznania się z moimi przemyśleniami na ich temat, a także  z nimi samymi.


1. Na początku było to... (To - Stephen King) <kliknij, a trafisz na recenzję>
Ten wpis jest dla mnie szczególny, ponieważ jest tym pierwszym. Pamiętam ten stres, który towarzyszył mi przy pisaniu, ten strach przed niezaakceptowaniem. Pojawił się dopiero 13 sierpnia, a cała strona była gotowa już pierwszego. Tyle czasu zajęło mi dopracowanie jej szczegółów, a także zredagowanie tekstu, który zadowalałby mnie swoją długością i treścią. Finalnie okazało się, że wpis przyjął się bardzo dobrze, a blogosfera była przyjaźnie do mnie nastawiona.


2. Najbardziej emocjonująca historia ♣ It Ends with Us - Colleen Hoover <kliknij, a trafisz na recenzję>
Ten wpis wybrałam ze względu na temat, jaki porusza książka. Czytając ją odczuwałam wiele emocji, w większości jednak tych negatywnych, ponieważ główna bohaterka była ofiarą przemocy domowej. Robiła wszystkie te rzeczy, które denerwują mnie w takich osobach, każdy wybryk agresora, który kończył się dla niej obrażeniami tłumaczyła sobie na swój sposób, za każdym razem wybaczała i ciągle zostawała blisko niego. Wiem, że łatwo się mówi, że w takich wypadkach należy się rozstać, odseparować od tej złej osoby, ale większość kobiet (i mężczyzn też, w mniejszym stopniu, ale też) zostaje z agresywnym partnerem, ponieważ go kocha i myśli, że miłość zmieni drugą osobę. Niestety rzadko się tak staje i finalne tkwi się w związku, który nie ma przyszłości, przynosi tylko ból i strach. Na szczęście bohaterka książki opamiętała się w odpowiednim momencie, postanowiła to przerwać i raz na zawsze z tym skończyć. Smuci mnie jedynie to, że nie każda osoba tkwiąca w takiej sytuacji zdobywa się na ten krok i na własne życzenie nadal cierpi.
Książka jest bardzo osobista dla autorki, ponieważ jej inspiracją były prawdziwe wydarzenia i przeżycia, których doświadczyła w dzieciństwie. To mnie smuci jeszcze bardziej, ponieważ dzieci w takich sytuacjach cierpią najbardziej, a to tylko niewinne maluchy.


3. Mało - Hakan Gunday <kliknij, a trafisz na recenzję>   
Ta książka i recenzja była dla mnie trudna, ponieważ ma w sobie dwie porażające historie.
Pierwsza to opowieść dziewczynki, która została sprzedana przywódcy muzułmańskiej sekty, w tym przypadku nie było dla mnie zaskoczeniem nic, o czym w niej czytałam, bo mam za sobą wiele książek o tematyce arabskiej i niestety większość z nich opisuje okrutny sposób traktowania kobiet w arabskim społeczeństwie. Za każdym, kiedy o tym czytam targają mną takie emocje, tak się we mnie gotuje... Nie umiem pogodzić się z tym, że na świecie, który ciągle rwie do przodu, rozwija się, ludzie odkrywają nowe, niesamowite wynalazki, nauka odnosi tyle sukcesów są jeszcze społeczeństwa, które traktują kobiety jak przedmiot, biją je i poniewierają, pozwalają na okrutne i bestialskie rytualne okaleczania. Jeszcze bardziej boli mnie to, że kobiety tym dotknięte się na to godzą... Świadomość na ten temat ciągle się szerzy i są ludzie, którzy starają się temu przeciwdziałać, ale jest to na tyle mocno zakorzenione w arabskiej kulturze, że jest to trudna i długotrwała walka.
Druga opowieść jest historią chłopca, który został tak sponiewierany przez życie, że już w wieku 11 lat robi straszne rzeczy, których nie zrobiłoby wielu dorosłych ludzi. Sytuacja zmusza go do rozczłonkowania ciała martwej matki i pochowania poszczególnych jej części w różnych miejscach na pobliskim cmentarzu. Był jednym z "cmentarnych dzieci", które żyją w skrajnej biedzie i zarabiają grosze myjąc groby ludziom przychodzącym na cmentarz. Grobami zajmują się chłopcy, a dziewczynki w tym czasie zarabiają trudniąc prostytucją.
Książka jest okrutna, przesycona cierpieniem, przemocą, gwałtem, przestępstwami, śmiercią, strachem, brudem, narkotykami, samotnością i wieloma innymi nieprzyjemnymi rzeczami. Nie jest to opowieść na miły wieczór, jest ciężka skłaniająca do przemyśleń na temat otaczającego nas świata.


4. Victoria Donda - Mam na imię Victoria. Zaginione dzieci Argentyny <kliknij, a trafisz na recenzję>
Ten wpis wybrałam, ponieważ jest o książce, która zwróciła moją uwagę na porwania dzieci. Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z historią Argentyny i nigdy nie pomyślałabym, że została ona dotknięta takim okrucieństwem. Podczas "brudnej wojny" (1976-1983) porwania i tortury domniemanych wrogów junty przewodniczącej Argentyną były na porządku dziennym. Takie osoby były mordowane w bestialski sposób, chowane w nieoznakowanych grobach lub jeszcze za życia zrzucane z samolotu do oceanu. Ciężarne kobiety, które miały nieszczęście zostać pojmane dożywały porodu, po którym dzieci zostały im wyrwane z rąk i oddane do bogatych rodzin, a one same były mordowane. Takich maluchów było około 500, ich pochodzenie zostało zafałszowane i do dzisiaj niewiadomy jest los 400 z nich. Dzisiaj będą już mieć po trzydzieści parę lat. Ich odnajdywaniem zajmuje się organizacja Babcie z Placu Majowego, jest to grupa kobiet, których celem jest poszukiwanie, identyfikacja i odnalezienie zaginionych.
Książka opisuje prawdziwą historię Victorii Dondy, która w wieku 27 lat została odnaleziona przez Babcie z Placu Majowego i uświadomiona o swoim pochodzeniu. Był to dla niej ciężki okres i czas wielu zmian, a wszystko opisała w książce.


Powyższe cztery wpisy są dla mnie szczególnie ważne i poświeciłam im naprawdę wiele czasu. Tym wpisem chciałabym zwrócić na nie Wasza uwagę. Może ktoś z tego skorzysta i poświęci chwilę na odrobinę przemyśleń.


Robin Cook - Zaraza

czwartek, sierpnia 09, 2018

Robin Cook - Zaraza

Kolejny świetny thriller Robina Cook'a, a równocześnie wprowadzenie do mojej przygody z doktorem Jack'iem Stapletonem.

Autor: Robin Cook
Tytuł: Zaraza
Cykl: Jack Stapleton/Laurie Montgomery
Ilość stron: 424
Wydawnictwo: Rebis
Gatunek: thriller medyczny


Jak już kiedyś wspominałam ubóstwiam thrillery medyczne, a już szczególnie Cook'a. Tym razem trafiłam na "Zarazę" jego autorstwa. Książka ta jest drugą częścią cyklu o doktorze Jack'u Stapletonie i Laurie Montgomery. Postacie te bardzo przypadły mi do gustu, jestem w nich wręcz zakochana, więc na 100% na blogu w najbliższym czasie pojawią się recenzje książek z tej serii.
Jack Stapleton jest patologiem sądowym, więc powieść o nim przypomina mi serię o Davidzie Hunterze Simona Beckett'a, której jestem wielką fanką i bardzo ubolewałam po przeczytaniu wszystkich części. Myślę, że Jack Stapleton godnie mi go zastąpi ☺

Głównego bohatera już przedstawiłam we wcześniejszym akapicie, teraz pora na krótki opis fabuły. Mamy tutaj do czynienia z wieloma niewyjaśnionymi zachorowaniami na niezwykle zakaźne choroby, dżuma i tularemia to tylko dwie z tych, które doprowadzają do szybkich zgonów i stawiają Jack'a przed wielką zagadką. Skąd dżuma w Nowym Jorku? Dlaczego chorują nie tylko pacjenci, pielęgniarze, ale też osoby z działu dostarczającego zaopatrzenie, które nie mają kontaktu z chorymi?
Doktor postanawia przeprowadzić prywatne śledztwo, aby dojść do tego, w jaki sposób rozprzestrzeniają się choroby. Powoli odkrywa kolejne tajemnice, aby finalnie trafić na rozwiązanie zagadki.

Książka niezwykle mnie wciągnęła, głównie ze względu na świetnie wykreowaną postać głównego bohatera. Inteligentny, wygadany, ze skłonnością do zgrywania bohatera, pakowania się w kłopoty i unikania śmierci, a równocześnie zamknięty w sobie i melancholijny. W pracy w pełni się angażuje w swoje obowiązki, czasami aż za bardzo, a po godzinach gra w koszykówkę, w najniebezpieczniejszej dzielnicy miasta podejrzanymi typkami, których zaufanie zdobywał przez parę miesięcy. No ogólnie dziwny gość, ale sympatyczny.

Historia przedstawiona w książce, tak jak w innych dziełach Cooka jest usiana profesjonalnymi terminami medycznymi, które jednak są przedstawione w sposób przystępny dla czytelnika kompletnie niezwiązanego z medycyną. To chyba jedna z tych rzeczy, za które uwielbiam tego autora. Można nie tylko spędzić wieczór (lub pół nocy) na czytaniu świetnej książki, ale też nauczyć się kilku nowych terminów i poznać wiele ciekawostek.

Powieść nie pozwala się nudzić czytelnikowi, śledztwo ciągle rwie do przodu, ale równocześnie nie jest przewidywalne, dzięki czemu emocje towarzyszące czytaniu ciągle są z nami w drodze do finału. Mnie zakończenie zaskoczyło, ale nie było też żadną nowością, mogłabym powiedzieć, że jest nawet nieco schematyczne, ale zadowalające ☺

Zobacz również:

Copyright © Czytam, polecam... , Blogger